Dlaczego jeden dostawca ułatwia do granic możliwości tak prozaiczną czynność jak wyrażenie zgody na obciążenie rachunku, a drugi utrudnia możliwie najbardziej jak tylko się da. Dziwi to tym bardziej, że wyrażenie zgody na obciążenie rachunku jest na rękę każdemu z dostawców.
Jestem chyba ostatnią osobą na kuli ziemskiej, która wyraża zgodę na obciążenie rachunku za prąd i gaz. Wstrzymywała mnie obawa przed brakiem kontroli nad własnym kontem, ale kilka razy zapomniałem o terminowej płatności (nie nie, prądu nie wyłączyli ale cierpliwie przypominali o sobie, a mi się zwyczajnie zrobiło głupio) i to mnie skłoniło to zmiany strategii.
Na początku złożyłem zgodę on-line w RWE. Wygodnie, na stronie banku, podając tylko numer klienta z faktury. Zgoda została przyjęta, a kilka dni później zadzwoniła do mnie miła Pani z RWE żeby dopytać czy zgoda obejmuje ostatnią fakturę, której termin płatności niedawno minął czy też opłaciłem ją samodzielnie. Profeska!
Inaczej było z PGNiG. Numer klienta nie przechodził w formularzu wyrażania zgody na stronie mojego banku. Zadzwoniłem do PGNiG żeby zapytać o co chodzi. Dowiedziałem się wtedy, że nie ma możliwości złożenia wniosku on-line. Jedynym wyjściem jest pójście z tym świstkiem w zębach do najbliższego urzędu (najbliższego np. dla mieszkańca Białołęki oznacza wyprawę na Pragę Północ albo Wolę – oddziałów w całej Warszawie jest pięć z czego jeden nieczynny). Napisałem na fanpage’u mBanku o nieścisłości w ich panelu ale przez tydzień nie odpowiedzieli.
Drogi mBanku,
przydałaby się w waszym panelu informacja przy próbie złożenia wniosku o polecenie zapłaty za PGNiG, że nie ma takiej możliwości (przynajmniej przez Wasz formularz). Kontaktowałem się z BOKiem PGNiG i dowiedziałem się, że mają swój formularz który trzeba wypełnić i osobiście złożyć do oddziału i na podstawie oryginału dopiero kontaktują się oni z bankiem i załatwiają polecenie zapłaty. Innej możliwości, przynajmniej w moim wypadku, nie da się zrealizować a wpisywanie nr klienta w waszym formularzu kończy się informacją o błędnym numerze.
Zgodę finalnie złożyłem osobiście, a Pani w okienku potwierdziła: nie ma innego sposobu na zgodę na obciążenie rachunku przez PGNiG jak tylko osobiste stawienie się w oddziale. Pozostaje pytanie: dlaczego jedna firma zdaje egzamin, a druga utrudnia swoim klientom życie i nie jest w stanie wypracować odpowiednich procedur. Jeśli takiej podstawowej sprawy jak złożenie wniosku o polecenie zapłaty nie da się załatwić on-line to PGNiG powinno się zastanowić nad celowością istnienia swojego e-boku.



Ech, panie XXI wiek. Dlaczego małe firmy przyjmują faktury w formie PDF, duże (a zwłaszcza urzędy) wymagają papierka? Nie mówiąc już o pełnej informatyzacji ZUS, gdzie wciąż używa się dyskietek a niedawno podobno zakupili kilka ton papieru.
Rozmawiałem kiedyś z księgową, która nie przyjmuje PDFów tylko faktury papierowe. Argumentowała to w ten sposób:
1) Zdarza się, że faktury trafiają do spamu i wtedy mogę je pominąć przy rozliczeniach.
2) Nie wiem kto przesyła i czy dane i nr konta na pewno się zgadzają. (jeszcze kilka lat temu na stronach były formularze które umożliwiały wysyłkę wiadomości z dowolnego adresu nadawcy na dowolny mail tak więc taka obawa była uzasadniona, łatwo tu o fałszerstwo, wystarczy się dowiedzieć jakich kto ma kontrahentów i wysłać mailem fakturę za usługę która nie została wykonana z nr konta – słupa)
3) Pieczątka i podpis są dodatkowym zabezpieczeniem dla księgowego, który przecież za pieniądze w firmie odpowiada własną głową.
Myślę że ta przesadna ostrożność wynika z braku znajomości sieci i jest naturalnym mechanizmem osób, które nie znają się na rzeczywistości w którą siłą rzeczy musieli wejść. Rozumiem, ale nie pochwalam bo swoje na poczcie muszę odstać.