Internetowa loża szyderców Co mi szkodzi – przyjmę ją do znajomych. Może coś z tego będzie?


Zwiększyłem dwukrotnie zasięg postów na FB i doszedłem do prostych wniosków


13 listopada 2017, 11:55 | 32 komentarze | 17 683

Hej, człowieku! Ty też narzekasz na to, że Twoje posty na fanpage’u docierają do 20-30% osób, które polubiły tenże fanpage? Załóż sobie newsletter to będziesz docierał do wszystkich i przy okazji zobaczysz jak dużo osób ignoruje to, co takiego ważnego masz im (Ty i ja) do przekazania. A tak na poważnie – na Facebooku lipinski-kamil.pl jest Was ponad tysiąc. Zazwyczaj posty, które publikuję widzi ok. 700-800 osób. W tydzień udało mi się trafić z wpisami do 2000 osób, a w tym wpisie zdradzam sposób w jaki to zrobiłem.

Muszę się Wam do czegoś przyznać: nie umiem w fanpage. Wszyscy mówią, że trzeba go mieć, niektórzy uczą jak go prowadzić ale ja w nadmiarze obowiązków przypominam sobie o nim zazwyczaj tylko wtedy, kiedy napiszę nowy wpis i chcę go puścić w świat. Wiem, że to kiepskie. Wiem, też że wszystkie agencje reklamowe świata mogłyby w tej sytuacji chórem wydać reprymendę: „Jak możesz! Przecież trzeba budować kontakt ze społecznością, nawiązywać relację, nie można fanów traktować instrumentalnie podsyłając im tylko linki do bloga”. Wiedzieć to jedno, a robić to drugie.

Zdałem sobie sprawę, że bez konkretnych kroków samym biadoleniem swoich działań w social media nie zmienię. Zacząłem więc realizację pewnego sprytnego planu.

Plan jest prosty

Na początku stwierdziłem, że nie mogę publikować treści na Facebooku chcąc je puszczać na swoim fanpage’u. Znam siebie i wiem, że podczas takiej publikacji zaraz bym dostał powiadomienie od znajomego, potem zaczął czytać jego tablicę, swoją tablicę, skąd trafiłbym na Twittera i Instagrama, a otrząsnąłbym się po godzinie przeglądając informacje na temat życia nocnego zwierząt futerkowych. Sprawa była jasna – to nie może być Facebook.

Zupełnie przypadkowo z dwóch niezależnych źródeł dowiedziałem się o usłudze, której wymówienie w języku polskim może być niezłą przymiarką do nauki beatboxu. Mowa tu o PublBox.

Po rejestracji, wstępnej konfiguracji (podpięciu profili prywatnych/blogowych które zamierzałem aktualizować) zacząłem się rozglądać po serwisie. Miałem okazję obejrzeć kilka menadżerów do social mediów od środka i ten wydaje mi się jednym z ładniejszych. Czysty, przejrzysty układ, nienachalne informacje o możliwości przejścia na płatny abonament – wszystko zagrało tak jak powinno.

Szybko zaprzyjaźniłem się z zakładką Kalendarz, która była moim podstawowym panelem dowodzenia na PublBoxie.

Pewnego dnia kiedy stałem przed perspektywą wolnego wieczoru – postanowiłem zamiast szykowania nowego wpisu na bloga zaplanować cały kolejny tydzień w social media. Naszykowałem zróżnicowane wpisy, niektóre z tekstami, inne ze zdjęciami i poszedłem spać.

Jakie było moje zdziwienie po weekendzie, kiedy zaczęły pojawiać się jakieś powiadomienia dotyczące wpisów, lajki, komentarze. To było tak świetne doświadczenie jak zamówiona miesiąc wcześniej paczka z AliExpress, która przyszła w najmniej oczekiwanym momencie i do końca nie wiadomo co w niej jest. Szybko zorientowałem się, że z zasięgu 800-1000 wyświetleń zrobiło mi się ponad 2000. A co by było, gdybym planował kolejny tydzień i kolejny i jeszcze jeden? Zabrakło mi wytrwałości ale przypuszczam, że przy dobrych wiatrach i życzliwości Facebooka udałoby się osiągnąć jeszcze większe zasięgi i tym samym zwiększyć liczbę fanów.

To jest metoda

Okazało się, że regularność to świetny sposób na zbudowanie większego zasięgu na FB. Wiem, że nie odkryłem Ameryki ale dla tych wszystkich, którzy nie mają pomysłu na fanpage tego typu kalendarz jest rewelacyjnym rozwiązaniem, które pozwala na zbudowanie zasięgu i wykorzystanie go w momencie, kiedy przyjdzie czas na promocję blogowego wpisu. Właśnie to – w połączeniu z odseparowaniem przestrzeni do publikacji postów od Facebooka, Twittera itp. – okazało się metodą na sprawne prowadzenie social mediów w sposób, w który powinny funkcjonować od samego początku.

Nie mogę powiedzieć że PublBox jest narzędziem idealnym ale twórcy dokładają starań aby sprostał wszystkim oczekiwaniom użytkowników. Po pierwszych godzinach testowania zabrakło mi w nim np. podglądu jak będzie wyglądał zaplanowany do publikacji post. Podzieliłem się tym z serwisem i wraz z uruchomieniem nowej wersji pojawiła się opcja podglądu. Co prawda kilka drobiazgów w dalszym ciągu mi w nim przeszkadza (jak chociażby brak widoczności przycisku do tworzenia nowych postów jak przescrolluję lewą kolumnę w dół – ten moim zdaniem powinny być na stałe widoczny bez względu na to co zrobimy na stronie) ale jeszcze na głos się nimi nie dzieliłem więc bardzo możliwe że w momencie publikacji wpisu który teraz czytacie ekipa PublBoxa zacznie nad nimi pracować.

Niektóre z tych błędów mają swój urok. Ilekroć znajduję banner informujący o akademii z kursami edukacyjnym dla twórców treści i widzę przycisk zachęcający do skorzystania z nich pojawia się banan na mojej twarzy. Zresztą – zobaczcie sami:

Dodatkowe narzędzia

Publbox to nie tylko menadżer social media ze zgrabnie wyglądającym kalendarzem. To także edytor graficzny pozwalający na szybkie przygotowanie grafiki na social media (avatar, okładkę czy post) – dla tych wszystkich, którzy nie zaprzyjaźnili się z Photoshopem i korzystają z Canvy, Fotora, Pixlr Editora czy innej aplikacji online. Osobiście używałem go tylko przez chwilę, ale doszedłem do wniosku że to dobrze, że twórcy dają narzędzie pozwalające na przygotowanie treści od A do Z w jednym miejscu.

Dla zainteresowanych tego typu edytorem podsyłam tutorial pokazujący szereg możliwości jakie daje edytor graficzny:

Jedną z ciekawszych funkcji na jakie natrafiłem w panelu był ekran tworzenia Strategii Treści. Na początku określałem czy prowadzę fanpage bloga, firmy czy organizacji non-profit, określałem cel publikowania treści i ich częstotliwość. Po krótkim wywiadzie PublBox wyświetlał spersonalizowany plan publikacji sugerujący kiedy powinienem dodać treści, które będą budowały reputację marki, a kiedy mogę sobie pozwolić na wpisy wywołujące emocje i zachęcające do zaangażowania moich obserwatorów. Co ciekawe – narzędzie potrzebuje kilkunastu wpisów publikowanych poprzez PublBox aby przygotować strategię bezpośrednio skrojoną na miarę.

Podsumowując PublBox jest narzędziem bardzo interesującym, jednym z ładniejszych menadżerów social media jakie miałem okazję używać. Oferuje szereg ciekawych narzędzi, które przydadzą się zarówno blogerom, którzy ogarniają swoje sociale jak i agencjom, które z powodu nadmiaru klientów muszą szukać rozwiązań systemowych, automatyzujących ich pracę. W dodatku cena miesięczna (równowartość 2 dobrych kaw w sieciówce) jest chyba jedną z atrakcyjniejszych ofert jaką możemy natrafić w narzędzie pomagającym okiełznać social media.  Dużą zaletą jest także funkcja kalkulatora pozwalającego na skrojenie oferty na miarę naszych potrzeb i nie przepłacanie za usługę. Przetestujcie darmową wersję i zobaczcie czy serwis pomaga Wam w regularnym publikowaniu na waszych profilach.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.

Subscribe without commenting




Instagram

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: